Kogo nie musisz zapraszać na swoje wesele



Ślub i wesele to bardzo emocjonalny dzień. Szczególny i niesamowity, a w tak ważnych chwilach powinnaś otoczyć się ludźmi
najbliższymi – rodziną i przyjaciółmi.
Trzeba obalić mity, że niektórych trzeba zaprosić bo wypada. Od Ciebie zależy, kogo zaprosisz i kto jest dla Ciebie wyjątkowy. Wesele z zasady ma być wesołe, trzeba się cieszyć i „weselić”, że dwoje ludzi zdecydowało się na tak poważny krok – spędzenie całego życia u swego boku.
Ten post pokaże Ci, kogo wcale nie musisz zapraszać na imprezę życia, lub nawet nie powinnaś. Kolejność pozycji przypadkowa.
Zdjęcie - mój panieński.

1. Siódma woda po kisielu
Określenie to oznacza rodzinę, która składa się z krewnych sprzed kilku pokoleń, wiesz… Cioteczna babka stryja Zenona, która kiedyś jak byłaś mała wytarła Ci fluka wiszącego do brody, bo akurat była w pobliżu. Nie jest to obowiązek i jeśli nie pamiętasz jak taki człowiek wygląda, nie musisz mieć go przy sobie w tym szczególnym dniu.

2. Obustronni EX
Nie wyobrażam sobie nic gorszego niż moje ciało w białej sukni u boku wymarzonego mężczyzny i widok kogoś z kim spałam / lub on spał. To nienaturalne… Świadomość takiego spotkania w TAKIM dniu jest po prostu niesmaczna.  Patrzysz na człowieka i wiesz, że Twój facet wie, co lubiła, jak i gdzie to lubiła. Wyobrażasz sobie życzenia po ślubie? „Oby Ci było z nim tak dobrze jak ze mną” No fuckin’ way!

3. Znajomi, z którymi masz znikomy kontakt
Kontakty nie umierają same. Zacierają się bo my im na to pozwalamy. A jeśli kontakty się urwą lub rozmyją, oznacza to, że ludzie ci nie byli dla nas tak ważni jakby się wydawało. Albo my dla nich. Jedno z dwóch. O ile nie byłaś nigdy na ich weselu, nie masz wcale obowiązku wysyłać zaproszeń. Inaczej gdy byłaś, wtedy wypada zaprosić, no chyba, że nie znasz podstawowych zasad kultury.

4. Tak zwani „życzliwi”
Nie wiem jak inni, ale ja mam kilku znajomych, którzy są super przyjacielscy gdy coś się nam nie układa. I nie przyjacielscy w znaczeniu „pomocni”, ale przyjacielscy w sensie „masz gorzej, opowiedz, ja się dowartościuje że mam lepiej”. Skąd to wiem? Bo gdy tylko jest odwrotnie i układa się nam zajebiście, słyszymy tylko złośliwe uwagi, komentarze z przekąsem i krytykę naszych sukcesów. I ten „życzliwy” wyraz twarzy ;) Zachowanie mówi samo za siebie.
Jeśli więc nie chcesz być otoczona w dniu ślubu żmijami, które oplują jadem i obrobią dupę w restauracyjnej toalecie, skreśl te nazwiska z listy, lub w ogóle nie bierz ich pod uwagę.

5. Przyjaciele w potrzebie
Jest to taka magiczna grupa ludzi, którzy pamiętają do Ciebie drogę gdy czegoś potrzebują.
„Podaj nr telefonu do X i nara”, „pożycz dwie stówki na wieczne oddanie a jak Ty będziesz potrzebował napisz prośbę na kartce i zaadresuj do mojej dupy, bo tam Cię mam”, „bądź moim szoferem bo się najebałem”, „udostępnij nocleg bo to taniej niż taksa do domu”, „daj szluga bo jak zwykle zapomniałem swoich, ah ta moja pamięć”, „nakarm bo niechcący (jak zwykle) odwiedziłem was kiedy jecie obiad” i tym podobne. A dlaczego jest to magiczna grupa ludzi? Bo opanowali do perfekcji sztukę znikania i ukrywania się po fakcie.
Takich ‘przyjaciół’ w ogóle powinnaś eliminować z grona znajomych. Ani to przyjaciele, ani znajomi. To takie społeczne pijawki, którym trzeba pokazać że nie jesteś frajerem.
I jeszcze jedno – cham kultury nie zrozumie, uzna że Cię przechytrzył. Do chama trzeba chamstwem, to jedyny język jaki zna i przyjmie do wiadomości. Amen.

6. Sąsiedzi zza płotu / z naprzeciwka
To jest sprawa dyskusyjna. Jeżeli żyjesz z sąsiadami bardzo dobrze i są jak rodzina – to wiadomo, że zechcesz by byli przy Tobie w dniu ślubu. Jeśli jednak nie możecie na siebie patrzeć, a mimo to słyszysz podteksty i podjazdy, że chętnie by przyszli nażreć się za Twoje pieniądze – olej to. Ja w takiej sytuacji bezczelnie odpowiadam, że cała elita została już zaproszona.

7. Dzieci rodziny i przyjaciół
To bardzo śliski temat. U nas nie było problemu, bo od razu zapraszając informowaliśmy o przyjęciu dla dorosłych, a na zaproszeniach pisaliśmy tylko dane osób zapraszanych. Oczywiście zawsze znajdzie się ktoś kto mimo wszystko nie zrozumie i przyjedzie z dzieciakiem bo mu się tak chce. Trzeba być na to przygotowanym, bo nie każdy zna wszystkie zasady kultury lub po prostu pomylił się w liczeniu nazwisk i imion osób wypisanych na zaproszeniu. W końcu 2 i 3 to taka skomplikowana liczba, łatwo się pomylić. A więc wybaczamy.
Jeżeli natomiast nie przeszkadzają Ci takie małe, słodkie przeszkadzajki, zapraszaj z dziećmi.

8. Ksiądz
Spotkałam się z takim czymś, jak zapraszanie księdza udzielającego ślub na wesele. Zwykle Księża się nie zgadzają, bo uważają że nie wypada.
Są jednak i tacy, którzy idą i umoralniają na siłę. No przecież nie wiedzieli, że na weselu będzie wódka, dużo skąpo ubranych kobiet i podchmielonych mężczyzn. Głupie. Moja rada – zrezygnuj z takich zaproszeń. Lepiej płacąc za ślub dorzucić dobre wino lub firmowe słodycze.

9. „+osoba towarzysząca”
Nigdzie nie jest napisane, że jest to obowiązek. Jeśli brakuje Ci pieniędzy, singli zapraszaj pojedynczo. Zadbaj jednak o dobre, dyplomatyczne i sensowne usadzenie gości. Może się na przykład okazać, że właśnie tego dnia pozna innego singla i za jakiś czas będziecie się bawić na ich weselu.
Jeżeli jednak Twój dobry kumpel lub przyjaciel / przyjaciółka, ma partnera z którym jest zaręczona, to nawet gdy znasz go po łebkach, wypada zaprosić. I zachowasz twarz i kumpel nie będzie musiał wybierać czy pójść na wesele samemu… a może zostać z wybranką bo nie wypada bez narzeczonej.
Nam pieniędzy nie brakowało, ale stwierdziliśmy że chcemy mieć wkoło tylko ludzi których znamy. Poza tym, nikt obcy nie będzie nam się plątał po nagraniu weselnym.
+osoba towarzysząca to całkowicie Twój wybór. Pamiętaj, że nic nie musisz. To Twój dzień i to Tobie mają włazić w tyłek, a nie odwrotnie.

10. Znajomi z pracy
Nigdy nie łączyłam życia zawodowego z prywatnym. Nie chodzę na imprezy firmowe, nie spotykam się na kawki po robocie, nie opowiadam o sobie i swojej rodzinie. Praca to praca, ma mi zapewnić godny byt i zaplecze finansowe. Do rozwoju osobistego mam przyjaciół i rodzinę.
Jeśli masz podobnie i nie chcesz niepotrzebnych dyskusji czy plotek, powieś w strategicznym miejscu w pracy ogólne zaproszenie bez wypisanych danych na ślub, tylko do kościoła. Jest to niezobowiązujące, szczere i kulturalne. Kto zechce przyjedzie na ślub.




Zobacz również

61 komentarze

  1. Z tymi dziećmi to jest tak, że roczniaka bym nie chciała, bo rodzice odpłyną razem z nim przed 21, natomiast dziesięciolatek przeważnie nie chce iść :) no chyba, że nie ma się z kim dzieciaków zostawić, bo i tak bywa, wtedy bym sie nie obraziła :) moja siostra dostała zaproszenie na wesele kuzyna bez dzieci, ona nie mogła przyjechać zza granicy, ale jej syn przyjechał do mnie na wakacje (wtedy miał 11 lat), zadzwoniłam więc do Panny Młodej powiedzieć, że pojedzie z nami, bo nie ma z kim zostać i nikt nie miał problemu, wręcz się ucieszyła, że jakaś "delegacja" od siostry przybyła :) a młody nawet nieźle się bawił :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nie uznaję też zasady "postaw się, a zastaw" i zaproś 300 osób z których i tak połowie nie będzie pasowała impreza... najlepiej małe, zaprosić tylko najbliższych... a Ty już po ślubie czy lada moment będzie? :-) trudno mi ocenić kiedy było robione zdjęcie... :-) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już po, to zdjęcie było robione prawie rok temu ;)

      Usuń
  3. Zgadzam się z tym co napisałaś :)
    Nie wyobrażam sobie robienie wesela żeby zadowolić innych i nie cierpię tego musu 'bo wypada'! Uważam, że najbardziej wypada żeby to para młoda była szczęśliwa tego dnia i miała prawo decydować jak on (ten dzień) ma wyglądać.
    Na całe szczęście ja i mąż mieliśmy tyle komfortu, że nasze rodziny nie wywierały na nas żadnej presji i wszystko zaplanowaliśmy sobie sami od początku do końca. Małe grono najbliższych, ale w końcu liczy się jakość a nie ilość!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze nigdy nie spotkałam się z księdzem na weselu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że teraz rzadko kto chce się hajtac:/ a nr 4 i 5 - jak ja takich ludzi nie znoszę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ilu się ich wylęgło ostatnimi czasy c'nie ;)

      Usuń
  6. hahaha jaki diabelek :D :D zaskakujesz readhead:P

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja bym chciała moich wszystkich eks zaprosić, to bym już nikogo z rodziny nei zdołała zaprosić, bo tylu ich się nazbierało :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehehe, widzę doświadczona kobieta jesteś przez życie :P

      Usuń
    2. dziś to się nazywa doświadczona kobieta, kiedyś mówiło się: kurwa :D :P

      Usuń
  8. Świetny post!
    Bardzo przydatny jak dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hehe super notka, fajnie się czytało i śmiesznie :) Mój chłopak wogole to uznał że rodziców nie zaprosi bo go denerwują , naiwny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Też jestem zdania, że nie ma sensu zapraszać bardzo dalekiej rodziny albo znajomych, z którymi kontakt jest znikomy. Po co komu na weselu multum niepotrzebnych gości... juz nie chodzi o kase a o atmosferę. Jak patrze jak mój brat przygotowuje się do wesela (razem z moimi rodzicami oczywiście... i rodzicami panny młodej :D) odechciewa mi się nawet zaręczyn :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co, aż tak hardkorowo jest? my to byliśmy przerażeni kościelną papierologią, a w rezultacie i tak połowy papierów nie donieśliśmy bo to sie zapomniało, to zgubiło, jakoś poszło ;)

      Usuń
  11. Szczera prawda, na weselu powinni być tylko Ci, z których obecności się ucieszysz, byłam ostatnio na weselu kuzynki 250 osób, to była kpina i wesele bylejakie.
    xoxo
    http://pandamone.blogspot.com/2014/03/vogue.html

    OdpowiedzUsuń
  12. zgadzam się w kwestii, że jeśli kontakty się urwa, to znaczy, że ludzie nie byli warci naszego czasu. To w 100% prawda. Z postem całkowicie się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. masz całkowita racje z tym postem, jestem już po ślubie i dobrze pamiętam jak wyglądała batalia o gości, których rodzicie chcieli zaprosić a my nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nasi rodzice byli elastyczni i wszystko szło sprawnie, ale znajomi również mówią, że batalia o gości to jedyna rzecz, którą najbardziej pamiętają z przygotowań

      Usuń
  14. OMG!!!Choć moje wesele musze zaliczyć do udanych to chyba popełniłam wszystkie błędy (oprócz naszych ex hehehe) o których tu piszesz :(
    Ajjjj ja głupia!!!
    Moja rada, jak już na Twoim ślubie/weselu znajdzie się jakaś "żmija", - OLEJ i nie daj sobie zepsuć zabawy bo jak mówi znane rosyjskie przysłowie "Na wszystkie gusta nie dogodzisz, zaś sobie mocno zaszkodzisz "
    Post świetny ,jak zawsze sprawił ,że miałam na ryju banana :)
    buzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już po ślubie, ale żmij nigdy nie olewam, moczę im ryja w ich własnym jadzie :P

      Usuń
  15. Bardzo fajna lista - niby wszystko oczywiste, ale jednak czasami człowiek ma wątpliwości. Najgorzej bywa chyba z tymi dziećmi, bo zawsze się znajdzie ktoś, kto nie zrozumie, bo nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ksiądz na ŚLUBIE to porażka! O weselu już nie wspominam ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego? U mojego kuzyna na weselu był ksiądz czy zakonnik - misjonarz i bawił się najlepiej ze wszystkich gości. O suchym (o alkoholu mówię) pysku i w jakiejś koszuli w lamparci wzór, incognito, bez koloratki - ani nikogo nie umoralniał, ani nikomu nie wadził, gdyby ludzie nie wiedzieli, że to osoba duchowna, nawet by się nie domyślili (no, tylko ta koszula... :P ). Zatem: jak zawsze i wszędzie zależy to od człowieka, nie od zawodu, jaki wykonuje, i kliki, do której nalezy.

      A co do pozostałych punktów - jeśli chodzi o dzieci, zasada jest prosta: jeśli je zabierasz, pilnujesz, a nie puszczasz samopas. Jesli chcesz się bawić, to ich nie bierzesz i tyle.

      Usuń
  17. Ten temat jeszcze przede mną także na pewno wezmę Twoje rady do serca i kiedy będę kiedyś zapraszała gości na swoje wesele odkurzę pamięć i wrócę do Twoich rad :)

    OdpowiedzUsuń
  18. fajne zdjęcie ;D rogi i skrzydła xd
    pozdrawiam
    woman-with-class.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. też nie rozumiem ludzi którzy biorą ślub i zapraszają rodzinę którą ostatni raz widzieli 10 lat temu ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Rady niby takie oczywiste a jak przychodzi co do czego to już trudniej się do nich stosować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my zrobiliśmy wszystko o czym napisałam i wcale nie było tak trudno ;)

      Usuń
  21. Ja tam księdza zaproszę na wesele, bo to jednocześnie wujek mojego TŻ ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajne zdjęcie, a co do niektórych punktów w 100% się zgadzam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli się dobrze przyjrzysz, to zobaczysz że pomiędzy dwoma skrzydłami jest welon z małymi siusiakami ;)

      Usuń
    2. hahaha zajebiste!

      Usuń
    3. Haha, dopiero zobaczyłam ten welon, jak o nim napisałaś :P

      Usuń
    4. bo się dobrze ukrył :P

      Usuń
  23. bardzo ciekawy post! ja jeszcze slubu nie planuje, nawet nie jestem zareczona, ale wiem juz kogo nie zapraszac haha :D ale co do `osob towarzyszacych` jestem jak najbardziej za zeby zapraszac :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak zawsze świetny tekst :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Na szczęście nie mam żadnych ciągotek co do wesela. :)
    Ale jeśli chodzi o osobę towarzyszącą to głupio bym się czuła bez swojego chłopaka. Nie wiem czy bym poszła na wesela, gdyby ktoś mnie zaprosił bez niego. Lubię jednak iść na imprezę z kimś, bo ciężko mi znaleźć obce towarzystwo na miejscu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli jestem z facetem pare tygodni i niewiadomo co to za gość to nie obraziłabym sie gdybym nie dostała zaproszenia z osobą towarzysząca, parę młodą też trzeba zrozumieć, za wszystkim idą pieniądze i nie dziwie się, że niektórzy nie chcą płacić za partnerów swoich znajomych których pierwszy raz na oczy by widzieli...

      Usuń
  26. Coraz częściej można spotkać się również z tym,że Młodzi aby uniknąć takiej "wielkiej pompy" biorą Ślub np w Paryżu, Sri lance czy Mauritiusie... :) Wtedy nie ma raczej możliwości wzięcia za sobą całego pociągu gości :)
    Świetny post...i fajna fotka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to jest świetny pomysł, kameralnie i nic na siłę ;)

      Usuń
  27. ja już po ślubie i weselu, ale post świetny!

    OdpowiedzUsuń
  28. najprościej jest zrobić tak, jak ja planuję -żadnego wesela.
    obiad dla rodziców, dziadków, chrzestnych i rodzeństwa.
    kto chce, niech idzie na ślub (cywilny). ja mam wielką rodzinę, z którą nie mam żadnego kontaktu. żadnego. bo wiesz, moja babcia miała sześcioro rodzeństwa, to rodzeństwo to kuzyni mojej matki którzy tez dzieci porodzili i tak dalej, i tak dalej. ja na ich weselach nie byłam, bo nie lubię, nie będe brała kredytów tylko po to, żeby ochlejmordy się napiły za darmo. nie, i tyle.
    ale że póki co nawet zaręczona nie jestem, to problem z głowy ;)

    ja nie rozumiem fenomenu wesel. nie kręcą mnie wiejskie konkursy, przaśne przyśpiewki, kotlety schabowe i ciasta z kremem.
    lubię spędzać czas tak, jak tego chcę.
    i tyle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale wyczerpujący komentarz:D zgadzam się ze wszystkim + też nie rozumiem fenomenu tego typu wesel które opisałaś. Ale nasze było inne. Nie było przyśpiewek, wiejskich konkursów, schabowych też bo nie jemy wieprza, a ciasta z kremem zastąpiliśmy pysznymi owocami egzotycznymi i tartami z sezonowymi perełkami. Wesele prowadził nasz kumpel Dj, więc wyglądało to raczej jak wielka impreza dla najbliższych z zajebistym jedzeniem i muzyką którą kochamy :)

      Usuń
  29. Świetnie, tak właśnie powinno być :) Gorzej, jak druga połówka tego nie rozumie...

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja ostatnio rozmawiałam z moim narzeczonym wstępnie kogo zaprosimy. Ustaliliśmy oboje, że nie chcemy dużego wesela bo po co? Zawsze znajdzie się taka "gnida" co obgada i narzekać będzie. No jeszcze nie zapominam o "pustokopertowcach", którzy bezczelnie (jak sama nazwa wskazuje) dają puste koperty. Ja rozumiem pieniędzy nie ma się w tych czasach ale nową sukienkę na wesele się kupiło, do fryzjera się wybrało i przecież te nowe szpilki. No ale po co mają gadać, że była w tej sukience na komunii Zuzi czy że widać odrosty zaoszczędzimy na młodej parze. Wiadomo nikt z Nas nie oczekuje wielkich sum czy w ogóle jakoś prezentu! Ale też nie chcemy takich niespodzianek. Dlatego my ograniczamy się do najbliższej rodziny ( siostry, bracia i ich dzieciaki, rodzice i dziadkowie no i wiadomo chrzestnych) plus najbliżsi znajomi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to jest masakra, przyjdą się nażreć i pobawić i grosza nie rzucą, to jest chamstwo i bezczelność ;) na szczęście u nas nie było ani jednej pustej koperty i wszystkie były bogate :)

      Usuń
    2. puste koperty to zmora państwa młodych, moi znajomi po weselu na 230 osób nazbierali 3 tysiące złotych, śmiech:D pustych kopert mieli mnóstwo, mówią że nawet się zdarzyły takie z jakimiś pustymi kartkami w środku żeby grubość zachować!

      Usuń
  31. Poruszasz baaaaaaardzo różne tematy, każdy na jaki masz coś do powiedzenia. To co napisałaś jest kwestią dość subiektywną, ale wiadomo, ze tym będą się cechowały Twoje posty. Komentując jednak post trzeba po prostu kierować się w głowie myśląc o potencjalnych gościach - 'tak, będę się dobrze bawił w ich towarzystwie i chcę by byli przy mnie w tym dniu' ;)

    OdpowiedzUsuń
  32. Byłam na twoim weselu REDHEAD i muszę powiedzieć, że było zajefajne, żarcia nigdzie takiego nie jadłam, nawet nie spróbowałam wszystkiego, muza super, skąd wzięliście takiego typa do grania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo mi miło, ale skoro byłaś na moim weselu to musisz mnie znać troche lepiej niż na cześć i co tam, więc skąd ten anonim? ;) Dj to nasz znajomy.

      Usuń
  33. zgadzam się w 100 % z nr 10 :) pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  34. Na swoje wesele (jeśli kiedykolwiek ono mi się zdarzy ) zaproszę księdza. Nie jakiegoś, ale naszego ex proboszcza - wieloletni kumpel mojego dziadka, mistrz w robieniu kółek z fajki oraz specjalista w dziedzinie win żydowskich ( bo przecież biblista! ), szalenie sympatyczny "ludzki" ksiądz i założę się, że o ile mu siły pozwolą, to jeszcze zatańczy na moim weselu, wprawiając w osłupienie resztę gości ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Punkt drugi opisałaś mistrzowsko! Genialnie się to czytało, dosłownie jakbym siedziała z Tobą przy kawie (choć nie piję kawy, ale to brzmi lepiej niż herbata!) a Ty udzielałabyś mi rad jako doświadczona koleżanka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za opinię :)

Flickr Images

Obsługiwane przez usługę Blogger.